środa, 1 kwietnia 2015

Lazy day.

Tak,właśnie. Dziś mamy leniwy dzień :) zostałam dziś słomianą wdową, więc bez stresu siedzę w różowym szlafroku popijam kawę i piszę ;)
Niestety to moja druga i ostatnia kawa - przeszłam na dietę :-P w końcu wiosna jest nie? przepraszam,MIAŁA BYĆ!. Aktualnie pada deszcz,a wczoraj cały dzień sypał śnieg,więc wiosną tego nazwać nie można.
W każdym bądź razie,jest ciepło czy nie, wzięłam się za siebie ( kolejny raz ...;-) i wdrozyłam nowe postanowienia
- 6 razy w tygodniu ćwiczenia po 40 minut
-codzienny peeling brzucha szorstką rękawicą
-2 razy dziennie wklepywanie balsamów
-dieta - słodycze raz w tygodniu (oprócz kawy słodzonej- inaczej nie mogę jej wypić!),pieczywo jasne zamienione na ciemne,makaron na brązowy,więcej warzyw i owoców,woda zamiast słodzonych napojów.

Każdy puka się w czoło i pyta po co mi to? przecież jestem szczupła?

Tak,jestem szczupła oprócz brzucha! niestety obcisłe bluzki wpycham na sam koniec szafy,czuję się niekomfortowo w nich.Minęły prawie dwa lata od porodu,a mój brzuch nie wygląda jeszcze tak jak powinien.Nie wiem czy wstawiałam tu kiedykolwiek zdjęcie,dziś to zrobię. Czasem myślę że ciało po ciąży, to jakiś temat tabu, ja sama podczas noszenia mojego upragnionego dziecka w brzuszku,często zastanawiałam się jak to jest po porodzie.
Wpisywałam w google rozmaite hasła i albo pokazywały mi się piękne płaskie brzuchy albo takie obrazy że do teraz mam koszmary.Byłam ciekawa co mnie czeka.Rzeczywistość rzuciła mnie na kolana ;-)
Moje cudowne geny szczupłości na nic się zdały i ten jeden obszar nie daje mi spać po nocach.Reszta taka sama jak wcześniej ;-)

A więc jeśli nikomu to nie przeszkadza i nikt nie jest wrażliwy,proszę o zdopingowanie ;-)

niedziela, 15 marca 2015

Helooooł!

Bardzo ambitny tytuł wiem :-)
Dawno nas tu nie było :-)

Bardzo dużo się wydarzyło... napiszę co nieco co się zmieniło u nas ;-)

Iwo jest już dużym chłopakiem- dużo gada a jeszcze więcej rozrabia.Jest bardzo sprytny i myślę że przewyższa swoich rówieśników(przynajmniej tych z którymi mieliśmy okazję się spotkać).Lubi chodzić i biegać ale tylko tam gdzie on chce.Jeśli mamy iść na zakupy tam gdzie ja chcę,od razu bolą go nóżki ;-) ma fazę na koparki i inne pojazdy,umie wyróżnić również śmieciarkę,betoniarkę,cysternę,pociąg,karetkę,straż pożarną.Dużo czasu spędza nad książkami,nie zawsze chodzi o czytanie,taśma klejąca dość często idzie w ruch,ciężko mu wytłumaczyć że nie wolno niszczyć.Jest uparty.

Kupiliśmy mieszkanie.Od listopada mieszkamy na swoim :) dużo nerwów nas to kosztowało,ale udało się ! Iwo ma swój pokój,my sypialnię a salon połączony jest z aneksem kuchennym.W sam raz dla naszej trójki :)
A teraz trochę zdjęć :-)





poniedziałek, 12 maja 2014

Codzienność

Dziś jest poniedziałek.
 Weekend przeleciał nie wiadomo kiedy. P. dużo pracował i nie nacieszyliśmy się sobą tak jak bym tego chciała. Pocieszam się że w piątek mamy iść do kina. Nie pamiętam kiedy ostatnio byliśmy w kinie! No i tylko we dwoje :-) strasznie się cieszę.A tymczasem kolejny dzień oczekiwania na decyzję o kredycie. Chyba robią już mi się wrzody na żołądku od tego stresu :-P
Piszę tu posta a moje dziecko bawi się na podłodze moimi słuchawkami.Ciekawe czy przeżyją ;-)Teraz butelką oleju.Super, mam chwilę spokoju :-) dopijam zimną już kawę.Trzeba się zabrać za sprzątanie,mama jest w trakcie zmywania a ja nie lubię siedzieć gdy ktoś inny pracuje.

Niedługo przygotuję post o kosmetykach jakie używamy dla Iwa :-)

A tutaj zdjęcie worka sako o którym pisałam poprzednio.Przyszedł niedawno i robi furorę.Iwo zachwycony :-)



wtorek, 6 maja 2014

Roczek !

To już!
Wczoraj o 18:37 minął rok odkąd mały rozrabiaka jest na świecie :-)
Boziu co to był za czas!Jestem przeszczęśliwa że ten szkrab jest z nami.
Nie będę podsumowywać po kolei tego roku,bo za dużo by tego było.
Napiszę co u nas aktualnie ;-)
A więc odkąd wróciliśmy ze szpitala mały był jeszcze raz chory i niestety skończyło się znów na antybiotykach.Na szczęście dostaliśmy jakieś nowsze,które trzeba dawać tylko 3 dni i szybko nastąpiła poprawa. W celu poprawienie odporności kupiłam syrop Łowicz z dziką różą,który rozrabiam z wodą i podaje Iwo raz dziennie do picia.
Co Iwo je? Praktycznie wszystko co nie jest dziecinnymi papkami :-) je to samo co my,chyba że potrawa jest ostra albo tłusta,to podaję mu coś innego.
Jeśli chodzi o mleko - tak jak w poprzednim poście,karmienie piersią zakończone... Modyfikowane też nie tknie za nic,więc próbuję mu przemycać mleko w jogurtach,serach itp.Ostatnio wypił 300 ml mleka krowiego i o dziwo skończyło się to strasznym rozwolnieniem :-P chyba przesadziliśmy z ilością.Na dniach zrobimy kolejny test,czy to był wyjątek,czy coś jest na rzeczy.
Z racji tego że ma roczek,jutro dzwonimy do przychodni i niestety umawiamy się na kolejne szczepienia.A tak było miło!
Ogólnie rośnie jak na drożdżach,stoi,chodzi za rączki,niedawno doczekałam się pierwszego świadomego ,,mama''! Ale jeszcze sam nie chodzi.
Wagi i wzrostu nie znam,pewnie napiszę po szczepieniach.
Ząbków sześć! Górne dwójki niedawno się przebiły i mamy cztery na górze i 2 na dole.

Zmienia się też trochę w naszym życiu,ubiegamy się o kredyt hipoteczny żeby mieć w końcu własne M,lecz co chwilę się o coś czepiają i od 2 miesięcy czekamy na decyzję...mam nadzieję że wkrótce się ten koszmar skończy!

Nie wyprawiałam na razie przyjęcia urodzinowego dla Iwa,chcemy poczekać aż się przeprowadzimy na swoje.W dzień urodzin dostał prezenty i to na razie musi wystarczyć :-)
Ode mnie i Pawła dostał 300 kulek kolorowych (wiecie takie do suchych basenów :-),skrzynkę z narzędziami która śpiewa ;-D ,od moich rodziców pierwszy samochodzik do jeżdzenia ( w sumie to pociąg jest :-P),od teściów worek sako który będzie służył mu za fotel ;-) Worek jeszcze nie doszedł,trochę trwa wykonanie go,więc reakcji Iwcia jeszcze nie znamy. Kulki ogromnie mu się podobają,gorzej ze sprzątaniem tego xD

Kupiliśmy mu też specjalny dwukomorowy talerzyk z widelczykiem i łyzeczką żeby uczył się sam jeść,na razie wiadomo,najwięcej jest sprzątania,ale nieźle mu idzie :-)
Został zakupiony też nocnik,ale nie wiem jak mam się do tego zabrać,żeby go nie zniechęcić czy przestraszyć.

To tyle.
Mam nadzieję że następny post nie będzie za miesiąc :-)
Jeszcze tylko garść zdjęć żebyście nie zapomnieli jak Iwo wygląda ;-D

 Zajadamy kabanosy ;-D
 Zabawa w piachu to jest dopiero frajda!:-)
 Pierwsza truskawka z czekoladą :-) smakowało!
 Kupiliśmy magiczny płyn z Ziajki.Miał zmieniać kolor,a robił zamiast tego super pianę ;-)
 Samodzielne jedzenie kaszki ;-)

środa, 19 marca 2014

Szpital czyli problem rozwiązał się sam

No niestety moi Państwo.
Kilka godzin temu wyszliśmy (ja i Iwo) ze szpitala. Brrrr! Nienawidzę szpitali. Ale może opowiem od początku,co?

Iwo coś koło środy zaczął ząbkować. Dwie górne jedynki próbowały się przebić. Był marudny i przylepny,wiadomo, męczył się. W czwartek dołączył do tego katar i od czasu do czasu kaszlał.
W piątek rano kaszel stał się dla mnie na tyle niepokojący, że zapisałam go do lekarza na popołudnie.
Osłuchał,stwierdził że nic groźnego to nie jest, powiedział że mogę dawać syrop na kaszel,dał coś na biegunkę którą również miał i na ząbkowanie polecił czopki.
Ucieszyliśmy się, że jest w miarę ok. Jak się okazało - przedwcześnie.O ile dobrze pamiętam,w sobotę zaczął gorączkować,z soboty na niedzielę,był cały rozpalony,kaszlał tak że myślałam że wypluje płuca.Gardło całe zawalone,przeszkadzało spać,katar też. Podaliśmy czopka o 24,odciągneliśmy Fridą glutki i poszliśmy spać. Mniej więcej o 2-3 w nocy znów był cały rozpalony. Po jakimś czasie pojechaliśmy do szpitala ....
I co? Okazało się że mały ma zapalenie oskrzeli i zostajemy w szpitalu :-( od razu podali coś na gorączkę i zaczęli pobierać krew.
To chyba była najgorsza noc w moim życiu.Iwek niewyspany,półżywy od gorączki i teraz jeszcze to pobieranie krwi,czopek,inhalacja i tak dalej...

Spędziliśmy w szpitalu 3 dni,pełne płaczu,strachu maluszka,tulenia się do mnie,bo pielęgniarki ciągle coś mu robiły.Było ciężko,bo ja zostałam z nim w szpitalu,na szczęście mąż zmieniał mnie po południu na kilka godzin żebym mogła jechać do rodziców coś zjeść,odpocząć.
W nocy ciężko było go odłożyć do łóżka,bo zaraz się budził i płakał.Podejrzewam że przez kilka najbliższych nocy spędzimy śpiąc razem w łóżku.

Jest tylko jeden plus tego szpitala...wiecie kiedy ostatnio karmiłam Młodego piersią?Chyba w poniedziałek wieczorem...a może to była niedziela? Odstawił mi się od piersi...po prostu nie chciał.Przypuszczam że początkowo ze względu na gardło,bolało go ssanie. W ogóle nie chce.Ani ode mnie,ani z butli.
Przynajmniej jeden problem z głowy- bo byłam pewna że kiedy będę chciała odstawić go od piersi czeka mnie conajmniej dwutygodniowe płacze.
Trochę mi smutno,bo niby mogę w końcu gdzieś wyjść,sama czy z mężem,ale to stało się tak nagle że nie miałam kiedy nacieszyć się ostatnimi karmieniami.Przypominam sobie jak często rzucał się na pierś jak wygłodniały rekin...i ryczeć mi się chce.
No trudno - chciałaś babo to masz nie?